Bo do tanga trzeba dwojga…

Kiedy odchodziłam od Ryszarda byłam przekonana, że to tylko na jakiś czas, że po mojej wyprowadzce on pójdzie na terapię, zmieni się i znowu będziemy razem. Było to dla mnie tak oczywiste, że żadna inna opcja nie wchodziła w grę. Nawet jak powtarzałam sobie, że nie mogę wrócić do Ryszarda czułam, że mówię to bez przekonania. I że wcale tego nie chcę. Długo targały mną sprzeczne emocje. 

Tęsknię za Ryszardem. Wiem, że może to brzmi niedorzecznie, ale brakuje mi tych chwil, kiedy byłam dla niego dziewczynką, promykiem słońca, kiedy mówił, że to właśnie dla mnie świeci słońce, dla mnie śpiewa ptaszek (21 września 2009r.)  … Znowu rozmawiałam z Ryszardem, bo bez przerwy do mnie wydzwania. Dałam mu do zrozumienia, że jeszcze niczego nie zrobił. I to prawda. Dzisiaj minęły dwa tygodnie od mojej wyprowadzki, a on jeszcze nie rozpoczął terapii. Nie wrócę do Ryszarda. I chyba te spotkania i rozmowy z nim od czasu do czasu są mi potrzebne, żeby się upewnić, że nie chcę wracać, bo on się nie zmieni. On tylko obiecuje, próbuje za wszelką cenę zachęcić mnie do powrotu ( 23 września 2009r.)

            Znowu mam mieszane uczucia. Myślę o Ryszardzie i zastanawiam się czy jest możliwe nasze dalsze wspólne życie, jeżeli to ja się zmienię. Jeżeli nie pozwolę sobie na złe traktowanie. (26 września 2009). … Ryszard zmienił taktykę. Dopóki liczył, że wrócę szybko, próbował być miły, wierszowane SMS-y, czułe słówka, spotkania, obietnice itp. Jak tylko dotarło do niego, że nie wrócę tak szybko, jak on to sobie założył, zmienił sposób postępowania. Nie odzywa się. Chyba już wolałam te jego SMS-y i głupią rozmowę niż taką ciszę ( 3 października 2009r.) 

Joanna wyjaśniła mi to wszystko i uporządkowała mój chaos. Ryszard mną manipulował i próbuje nadal to robić. Dlatego najpierw były wierszyki, słowa o miłości, próby kontaktu ze mną pod pretekstem, że beze mnie umiera, próba zaproszenia do teatru, namalowanie obrazu jako prezentu itp. To był system nagradzania, zachęcania. Teraz sytuacja jest odwrotna. Teraz się nie odzywa. Teraz mnie karze. Próbuje wzbudzić we mnie poczucie winy. Bo on robi wszystko, stara się, a ja nie robię nic, żeby ratować nasz związek. To tylko czysta manipulacja. Mam ograniczyć kontakty z nim do minimum. Starać się nie myśleć o tym, co robi. I nie odkrywać przed nim kart. Bo każde moje odkrycie daje mu pole do popisu – wie, jak mnie zaatakować. 

Kilkanaście dni później spotkałam się z moim mężem. Wiem, że nie powinnam, bo tak zaleca Joanna i takie są zasady terapii. Ale do licha, ja też mam uczucia i potrzebuję tych spotkań. Ryszard namalował dla mnie kilka obrazów, w tym mój portret z motywami Klimta. Czy mam być obojętna na coś takiego. Kocham go i nic na to nie poradzę. (18 października 2009r.) 

Z poradnika dla kobiet na stronie internetowej dowiedziałam się, że to normalne. Że będą mną targać sprzeczne emocje. Będę wierzyć, że sobie poradzę, ale i obawiać się o swoją przyszłość i reakcje Ryszarda. Będę odczuwać pokusę, aby dać mu jeszcze jedną szansę. Trzeba jednak pamiętać o tym, że mężczyzna, który naprawdę pragnie odbudować związek, próbuje zmienić swoje zachowanie, a nie wymusza powrót poprzez różnego rodzaju groźby i szantaże emocjonalne. 

Kilka miesięcy po wyprowadzce złożyłam pozew o separację bez orzekania o winie. Wydawać by się mogło, że powinnam poczuć ulgę, a zamiast ulgi pojawiło się uczucie pustki i beznadziejności. … Płaczę, znowu płaczę. Dopóki nie złożyłam pozwu o separację wszystko wydawało się takie odległe. I znacznie prostsze. A teraz uzmysłowiłam sobie, że być może to już definitywnie koniec. I tak mi z tym źle. …Czy ktoś w ogóle rozumie, jak ja cierpię? Cały czas myślę o Ryszardzie. Od wczoraj się nie odzywa. Nie wiem co robi, ani co myśli. Czy o zemście, czy o …terapii? To drugie wydaje się mało prawdopodobne… I tak sobie siedzimy oboje samotni i nieszczęśliwi. Każdy w swoim mieszkaniu, w tym samym mieście. Niedaleko, a jednocześnie droga nie do pokonania (7 stycznia 2010r)

…Bo do tanga trzeba dwojga zgodnych ciał i chętnych serc

bo do tanga trzeba dwojga tak ten świat stworzony jest….

(Takie tango, Budka Suflera)

Udostępnij

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Fill out this field
Fill out this field
Proszę wprowadzić prawidłowy adres email.
You need to agree with the terms to proceed

Menu